Deepfake, Meta i Rafał Brzoska — kto odpowiada za fałszywą reklamę?
Sprawa Rafała Brzoski i Mety to coś znacznie więcej niż tylko biznesowy spór – to emocjonalne starcie jednostki z potężnym algorytmem. Z jednej strony mamy konkretnego człowieka, który broni swojego imienia, z drugiej – bezduszną korporację, w której odpowiedzialność rozmywa się gdzieś między anonimowymi pracownikami a niedostępnym Markiem Zuckerbergiem. To konflikt, w którym nikt nie puka do drzwi szefa Mety, bo z góry zakłada, że to walka z wiatrakami.
Przedsiębiorcy i znane osobistości od lat toczą z gigantem podskórną wojnę, ale tym razem dynamika jest inna. Rafał Brzoska wraz z żoną, Omeną Mensah, postanowili nie chować głowy w piasek. Pojawiają się sądy, orzeczenia, petycja, ujawnianie nazwisk i kolejne działania prawne.
Co ta sytuacja mówi nam o komunikacji firmy, podziale odpowiedzialności i marce osobistej Brzoski? Dlaczego oszuści sięgają właśnie po wizerunek ludzi, którym odbiorcy już ufają? I kto powinien odpowiadać za fałszywą reklamę: jej twórca, platforma, która ją wyświetla, czy obie strony? W tym artykule to omówimy.
To nie jest już pojedynczy deepfake. Jak sprawa Brzoski stała się testem odpowiedzialności Mety

Sprawa Rafała Brzoski przestała być incydentalnym atakiem typu deepfake, stając się strategicznym punktem zwrotnym w relacji między twórcami treści, odbiorcami a platformami społecznościowymi. To już nie tylko walka o wizerunek, ale sprawdzian dla mechanizmów prawnych i etycznych, które mają chronić rynek przed manipulacją. Kluczowe punkty zwrotne tej batalii obnażają słabość obecnych regulacji:
- Interwencja UODO (2024): Decyzja Urzędu Ochrony Danych Osobowych o czasowym wstrzymaniu reklam stała się precedensem. UODO jasno wskazał, że sprawa dotyczy nie tylko naruszenia dóbr osobistych, ale realnego ryzyka finansowego dla tysięcy użytkowników. To sygnał, że ochrona danych nie kończy się na serwerach, ale obejmuje także sposób dystrybucji treści.
- Orzecznictwo sądowe (I instancja i Apelacja, 2026): Sądy zaczęły rozróżniać pasywny hosting od aktywnej monetyzacji. Kluczowe jest tu rozgraniczenie: zabezpieczenie sądowe z marca 2026 r. pokazuje, że platforma czerpiąca zyski z targetowania oszukańczych reklam traci status „neutralnego pośrednika”. To fundamentalna zmiana w postrzeganiu odpowiedzialności platform BigTech.
- Eskalacja i powrót reklam (sierpień 2026): Cykliczność ataków mimo wyroków sądowych pokazuje bezradność obecnych mechanizmów moderacji algorytmicznej. To moment, w którym PR-owo i prawnie sprawa Brzoski przekracza granice indywidualnego sporu.
- Inicjatywa „150%”: To próba przeniesienia ciężaru dowodu i odpowiedzialności na platformę. Postulat, by kary za oszukańcze reklamy były proporcjonalne do zysków z nich czerpanych, to propozycja systemowej zmiany, która zmienia zasady gry dla całego sektora social media. Choć na razie to postulat społeczno-legislacyjny, zmienia on narrację z „walki z oszustem” na „wymuszenie odpowiedzialności na pośredniku”. Sytuacja z 27.08 pokazuje wysokie zaangażowanie społeczne – na platformie złożyło petycję ponad 92 tysiące osób.
Link do inicjatywy: https://150proc.pl/
Dla nas, przedsiębiorców i osób, którym zależy na wizerunku sprawa Brzoski to lekcja, że tradycyjne metody reagowania są często niewystarczające. Tu nie walczy się tylko z „treścią”, ale z algorytmem, który ją promuje. To przejście od defensywy wizerunkowej do aktywnego kształtowania regulacji, które mają chronić naszą tożsamość cyfrową. Z bezpiecznej defensywy Brzoska przeszedł do bardzo aktywnej ofensywy, żeby nie tylko przymusić Metę jako jednostka, ale także naród (inicjatywa 150%/ stały kontakt z internautami).
Wniosek: Deepfake nie musi przekonać wszystkich. Wystarczy, że uczyni prawdę trudniejszą i droższą do sprawdzenia.
Dlaczego fałszywy Brzoska działa, nawet gdy odbiorca ma wątpliwości
Warto zacząć od technicznego rozróżnienia: nie każda oszukańcza reklama to skomplikowany, kinowy deepfake. Często mamy do czynieniu z prostszymi technikami – manipulacją zdjęciami czy podrobionym podpisem. Jednak z punktu widzenia psychologii odbiorcy, skutek jest identyczny. Oszust stosuje tu mechanizm przeniesienia zaufania: użytkownik Facebooka nie musi znać sprawcy przestępstwa, bo „zna” (lub kojarzy) przedsiębiorcę, format reklamy i sam ekosystem portalu. To zaufanie do medium i marki osobistej, które buduje się latami, zostaje skradzione w ułamku sekundy.
Badania sugerują, że nasze mózgi nie są przygotowane na syntetyczną rzeczywistość. Praca Nightingale i Farida opublikowana w PNAS wskazuje, że uczestnicy rozpoznawali syntetyczne twarze z dokładnością zaledwie około 48,2%, a co więcej – często oceniali je jako bardziej godne zaufania niż prawdziwe. Choć nie należy bezkrytycznie przenosić tych wyników na wszystkie materiały wideo, mechanizm pozostaje groźny: fałszywy wizerunek często wygląda „lepiej” i bardziej sterylnie niż nasza codzienna rzeczywistość.
Czytaj także: Edward Bernays – ojciec PR, wpływu i nowoczesnej komunikacji
Nawet jeśli odbiorca nie daje się w pełni nabrać na „okazję inwestycyjną”, sam kontakt z fałszywym materiałem ma niszczycielski wpływ na przestrzeń komunikacyjną. Badanie Vaccari i Chadwicka PNAS pokazuje, że syntetyczne media nie muszą w pełni przekonać odbiorcy, by odnieść sukces. Wystarczy, że zasieją ziarno niepewności, które osłabia zaufanie do wszystkich informacji w social mediach.
Powstaje więc pytanie: cui bono (z łac. na czyją korzyść?)? Kto tak naprawdę korzysta na tym, że odbiorca przestaje wiedzieć, komu wierzyć?
Kto odpowiada za fałszywą reklamę: oszust, platforma czy system reklamowy?
Bezpośrednim sprawcą przestępstwa jest zawsze oszust, jednak w kontekście odpowiedzialności prawnej i wizerunkowej rola platformy jest bardziej złożona. Nie można mówić o automatycznej odpowiedzialności Mety za każdą treść, ale zakres jej winy zależy od roli w procesie emisji, posiadanej wiedzy o naruszeniu oraz skuteczności podjętych działań. Platforma nie jest już tylko pasywnym „przekaźnikiem” informacji – jest aktywnym uczestnikiem rynku, który czerpie zyski z dystrybucji treści.
Oto jak rozkłada się odpowiedzialność w ekosystemie reklamy syntetycznej:
| Podmiot | Rola | Punkt odpowiedzialności |
| Oszust | Tworzy i finansuje fałszywy przekaz | Oszustwo, bezprawne użycie wizerunku |
| Platforma | Sprzedaje emisję, targetuje i dystrybuuje | Wiedza o naruszeniu, szybkość reakcji, charakter udziału |
| Osoba publiczna / Marka | Ofiara i źródło przejętego zaufania | Zabezpieczenie dowodów, ostrzeżenie, eskalacja |
Sądowa weryfikacja „neutralności”
Orzecznictwo zaczyna odchodzić od traktowania platformy jako czysto technicznego hostingu. Sądy coraz częściej wskazują, że udział Mety w emisji reklam – poprzez zaawansowane algorytmy targetowania i monetyzację – ma charakter aktywny (to jest kluczowe). Sąd nie nakłada na platformę obowiązku generalnego monitorowania wszystkich treści (co byłoby technicznie niemożliwe), ale wymaga odpowiedzialności za proces, z którego firma czerpie wymierne korzyści finansowe.
DSA i AI Act: narzędzia, nie magiczne różdżki
Z punktu widzenia zarządzania wizerunkiem, kluczowe jest zrozumienie mechanizmów wynikających z Digital Services Act. Zgłoszenie naruszenia zgodnie z art. 16 DSA wymaga więcej niż kliknięcia „zgłoś” w interfejsie. Skuteczne zawiadomienie musi zawierać precyzyjne wskazanie podstawy bezprawności oraz dokładną lokalizację materiału. Choć zgłoszenie z interfejsu bywa użyteczne, w sprawach naruszeń dóbr osobistych to dobrze przygotowana, formalna notyfikacja wyznacza moment, w którym platforma uzyskuje „wiedzę o naruszeniu”.
Z kolei AI Act, który wprowadził obowiązki przejrzystości dla deepfake’ów w sierpniu 2026 roku, jest istotnym krokiem, ale nie rozwiązuje problemu u podstaw. Oznaczenie materiału jako wygenerowanego przez AI czyni go transparentnym technicznie, ale w żadnym wypadku nie legalizuje kradzieży wizerunku. Etykieta „wykonane przez AI” nie jest tarczą prawną dla oszusta, a dla świadomego odbiorcy powinna być sygnałem ostrzegawczym, a nie certyfikatem wiarygodności.
Brzoska nadaje Mecie twarz. Meta odpowiada liczbami i procedurą

Strategia Rafała Brzoski to wzorcowa, konsekwentna eskalacja: od standardowych zgłoszeń, przez interwencje u regulatorów i wyroki sądowe, aż po budowanie opinii publicznej wokół konkretnych osób i inicjatywy „150%”. Jej główną siłą jest wyjście poza obronę własnego nazwiska – Brzoska przekuwa osobisty spór w szeroki postulat społeczny, stawiając diagnozę: to zagrożenie dla każdego użytkownika.
Ryzykiem tej strategii było publiczne wskazywanie konkretnych pracowników Mety. Firma sprytnie wykorzystała ten moment, by przesunąć debatę z tematu bezpieczeństwa reklam na bezpieczeństwo swojego personelu, argumentując, że personalne ataki są niebezpieczne. Choć ten argument należy traktować poważnie, nie zwalnia on z pytania o realną, osobową odpowiedzialność decydentów za kształt systemów reklamowych.
Meta w odpowiedzi stawia na skalę i statystykę: firma deklaruje usunięcie około 137 tys. oszukańczych reklam w Polsce między lipcem 2025 a czerwcem 2026 roku, podkreślając, że 88% z nich zniknęło przed jakimkolwiek zgłoszeniem. To potężny argument operacyjny, który jednak nie odpowiada na kluczowe pytania: ile tysięcy oszustw pozostało aktywnych i jak wygląda los konkretnego, „nieautomatycznego” zgłoszenia?
Zderzamy się tu z problemem „ściany proceduralnej”. Testy CERT Polska czy doniesienia Reutersa, wskazujące na odrzucanie nawet prawidłowych zgłoszeń, tworzą obraz systemu, w którym priorytetem jest przepustowość, a nie weryfikacja. Reuters przytoczył wewnętrzne prognozy, sugerujące, że reklamy naruszające zasady mogły generować około 10,1% przychodów Mety w 2024 roku (kilka miliardów dolarów) – choć firma kwestionuje te szacunki, to właśnie ten wątek finansowy kładzie się cieniem na deklarowaną troskę o bezpieczeństwo.
Mój wniosek: Automatyczne systemy Mety to nie szklana kula, która wie wszystko. To maszyna do zarabiania, dla której „bezpieczeństwo” jest tylko jednym z parametrów w Excelu. Jeśli ta sama firma, która bierze od oszustów pieniądze za wyświetlenie reklamy, jednocześnie decyduje, czy ta reklama jest „szkodliwa”, to nie mamy tu do czynienia z bezstronną moderacją, tylko z konfliktem interesów. Procedury nie mogą być cyfrową tarczą, za którą chowa się gigant, ignorując realną krzywdę użytkowników. To nie jest kwestia technologii – to kwestia woli naprawy tego, co po prostu nie działa.
Ochrona reputacji przed deepfake’em zaczyna się przed publikacją fałszywej reklamy
Ochrona wizerunku w świecie syntetycznych manipulacji nie polega na byciu niezniszczalnym, lecz na gotowości. Dla liderów i marek osobistych procedura reagowania powinna być wdrożona na długo przed pierwszym atakiem. Oto jak uporządkować ten proces:
- Wykrycie: Stały monitoring nazwiska, mediów społecznościowych, wyszukiwarek oraz Biblioteki reklam Meta. Kluczowe jest też śledzenie nowych domen, które często pojawiają się tuż przed atakiem.
- Zabezpieczenie dowodów: W momencie ataku każdy szczegół ma znaczenie. Zrób zrzuty ekranu, nagraj wideo, zapisz URL, identyfikator reklamy, profil reklamodawcy, domenę docelową oraz dokładną datę i godzinę.
- Eskalacja: Zgłoś materiał do platformy z precyzyjnym wskazaniem naruszeń. Równolegle zgłoś fałszywą domenę do CERT Polska. Jeśli skala ataku jest duża, nie zwlekaj z oceną konieczności podjęcia kroków prawnych.
- Komunikacja: Ostrzeż odbiorców krótkim komunikatem w swoich kanałach. Unikaj jednak udostępniania linków do oszukańczej kreacji – nie chcesz przecież pomagać oszustom w zwiększaniu jej zasięgu.
- Odbudowa źródła prawdy: Stwórz stałą stronę weryfikacyjną lub sekcję Q&A, gdzie klienci mogą sprawdzić, jakie akcje są prawdziwe, a jakie fałszywe.
Silna marka osobista nie jest magiczną tarczą, która odbija ataki. Jej prawdziwa wartość polega na tym, że odbiorca ma dokąd wrócić – ma oficjalny profil, zna Twój styl komunikacji i wie, gdzie szukać potwierdzenia. To relacja, która w sytuacji kryzysu staje się najważniejszym bezpiecznikiem.
Uczciwy wniosek:
Większość z nas nie posiada budżetu ani pozycji Rafała Brzoski, by toczyć otwartą wojnę z gigantem. Dlatego właśnie procedura reagowania, monitoring i ustalone kanały eskalacji muszą działać w tle, zanim incydent w ogóle nastąpi.
Jeżeli podobne ryzyko dotyczy Twojej marki osobistej lub organizacji, pierwszym krokiem nie powinno być czekanie na atak, lecz audyt sposobu monitorowania wizerunku i reagowania na fałszywe treści. W Kowalaczuk PR w Częstochowie pomagamy uporządkować relacje z interesariuszami, przygotować scenariusze komunikacji i wdrożyć działania potrzebne przed kryzysem – zanim ten wymknie się spod kontroli.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Kto odpowiada za fałszywą reklamę typu deepfake na Facebooku?
Za stworzenie i opłacenie oszukańczej reklamy odpowiada przede wszystkim jej sprawca. Odpowiedzialność platformy nie jest automatyczna i zależy między innymi od jej roli w emisji, wiedzy o naruszeniu oraz reakcji na zgłoszenie. W przypadku płatnych reklam znaczenie ma również to, że platforma pobiera wynagrodzenie, weryfikuje kreację oraz uczestniczy w jej targetowaniu i dystrybucji.
Co orzekł sąd w sprawie Rafała Brzoski i Mety?
Sąd Apelacyjny w Warszawie 27 marca 2026 roku rozpatrywał zabezpieczenie roszczeń na czas procesu, a nie wydawał ostatecznego wyroku kończącego całą sprawę. Utrzymał zabezpieczenie dotyczące Omeny Mensah, natomiast część odnoszącą się do Rafała Brzoski uznał za zbyt szeroką. Jednocześnie wskazał, że rola Mety w emisji płatnych reklam ma charakter aktywny i komercyjny, a nie ogranicza się do biernego hostingu.
Jak zgłosić fałszywą reklamę na Facebooku?
Najpierw należy zabezpieczyć reklamę: wykonać zrzuty i nagranie ekranu, zapisać adres URL, identyfikator reklamy, nazwę reklamodawcy, datę oraz domenę docelową. Następnie trzeba wysłać do platformy precyzyjne zgłoszenie wskazujące lokalizację i podstawę bezprawności treści. Fałszywą stronę lub domenę można również zgłosić przez formularz CERT Polska.
Czym różni się zgłoszenie z art. 16 DSA od zwykłego zgłoszenia reklamy?
Liczy się nie nazwa formularza, ale zawartość zgłoszenia. Powinno ono precyzyjnie wskazywać bezprawną treść, jej dokładną lokalizację, uzasadnienie oraz dane umożliwiające kontakt ze zgłaszającym. Prawidłowo przygotowane zawiadomienie może dać platformie konkretną wiedzę o naruszeniu i uruchomić obowiązki wynikające z Digital Services Act.
Jak rozpoznać reklamę inwestycyjną wykorzystującą deepfake?
Sygnałem ostrzegawczym może być nienaturalny ruch ust, nierówny głos, dziwna mimika lub rozmycia wokół twarzy. Ważniejsze są jednak elementy samej oferty: gwarantowany zysk, presja czasu, prośba o szybki przelew, podejrzana domena oraz brak informacji o projekcie w oficjalnych kanałach danej osoby. O autentyczności reklamy nie powinno się decydować wyłącznie na podstawie wyglądu nagrania.
Co zrobić, gdy ktoś wykorzystał mój wizerunek w fałszywej reklamie?
Należy zabezpieczyć dowody, zgłosić reklamę i domenę, a następnie opublikować krótki komunikat ostrzegawczy we własnych kanałach. W zależności od skali naruszenia potrzebna może być konsultacja prawna, zgłoszenie do UODO lub organów ścigania. Po usunięciu materiału warto kontynuować monitoring, ponieważ podobna kreacja może wrócić z innego konta reklamowego.
Czy oznaczenie „wygenerowane przez AI” legalizuje wykorzystanie cudzego wizerunku?
Nie. Obowiązki informowania o deepfake’ach wynikające z art. 50 AI Act dotyczą przejrzystości materiału, ale nie zastępują zgody na wykorzystanie wizerunku i nie legalizują oszustwa. Oznaczenie nie zwalnia również z odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych lub wprowadzanie odbiorców w błąd.
Na czym polega inicjatywa „150%” Rafała Brzoski?
Inicjatywa postuluje, aby platforma płaciła karę w wysokości 150% przychodu uzyskanego z emisji konkretnej oszukańczej reklamy. Środki miałyby zasilać fundusz kompensacyjny.
Bibliografia
- Urząd Ochrony Danych Osobowych, Meta nie może publikować na terenie Polski reklam z użyciem danych prezesa InPostu, 9 sierpnia 2024 r.
- Kancelaria SKP, Postanowienie o zabezpieczeniu w sprawie Omeny Mensah i Rafała Brzoski przeciwko Meta Platforms, 22 listopada 2024 r.
- XYZ, Rafał Brzoska kontra Meta. Szczegóły postanowienia Sądu Apelacyjnego, 29 kwietnia 2026 r.
- CERT Polska, Oszustwa reklamowe na dużych platformach internetowych, 25 listopada 2024 r.
- Money.pl, Meta o wpisie Rafała Brzoski: atakowanie pracowników w sieci zagraża ich bezpieczeństwu, 17 sierpnia 2026 r.
- Bankier.pl, Meta odpowiada Gawkowskiemu: 137 tys. usuniętych oszukańczych reklam z Polski, 26 sierpnia 2026 r.
- Reuters, Meta is earning a fortune on a deluge of fraudulent ads, documents show, 6 listopada 2025 r.
- Reuters, Poland asks EU to fine Meta €250 million, urges action against scams and false ads, 27 sierpnia 2026 r.
- Rafał Brzoska Foundation, Inicjatywa „150% — Stop Scam”, 2026.
- Sophie J. Nightingale, Hany Farid, AI-synthesized faces are indistinguishable from real faces and more trustworthy, „PNAS”, 2022.
- Cristian Vaccari, Andrew Chadwick, Deepfakes and Disinformation: Exploring the Impact of Synthetic Political Video on Deception, Uncertainty, and Trust in News, „Social Media + Society”, 2020.
- Komisja Europejska, Guidelines on transparency obligations for providers and deployers of certain AI systems, 2026.
- Parlament Europejski i Rada UE, Digital Services Act — rozporządzenie 2022/2065, 2022.
Zdjęcia
1 – Alexandra Dolny, „Omenaa Mensah i Rafał Brzoska podczas gali Global Woman of Impact Award 2026”, Wikimedia Commons, CC BY 4.0. Fotografia została zmodyfikowana przy użyciu AI. Grafika ma charakter ilustracyjny.
2 – Opracowanie własne.
3 – Opracowanie własne.
