Barbara Mróz-Gorgoń obok okładki raportu „Polaków Portret Własny” dotyczącego marki narodowej Polski.

Marka narodowa Polski po „kryzysie raportowym”. Czego uczy sprawa „Polaków Portret Własny”?

Wyobraź sobie, że mieszkasz w dużym mieście, masz wysokie ambicje i świetne wykształcenie. W pewnym momencie odkrywasz, że sztuczna inteligencja potrafi wykonać za Ciebie niemal każdą pracę. Jak to wykorzystasz? Zaufasz jej bezkrytycznie, potraktujesz jako inspirację, czy może użyjesz jej jako wsparcia, weryfikując każdy efekt? Wydaje się, że te pytania nie zostały postawione w instytucie, który opublikował raport „Polaków Portret Własny”.

Ten 26-stronicowy dokument w jednej chwili podważył wiarygodność całej organizacji oraz jej głównych autorów, w tym dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń. W raporcie, który miał być rzetelnym opisem DNA marki Polska, Katowice nagle znalazły się w „północnym centrum”, chleb zyskał przedziwną „tradycyjną chlebowość”, a przypisy zaczęły żyć własnym życiem. Jednak prawdziwym problemem nie są same językowe wpadki, lecz proces, który dopuścił tak niedopracowany materiał do publikacji. Z perspektywy eksperta od wizerunku, sprawa ta rodzi kluczowe pytania: jak skutecznie chronić reputację marki w erze AI? Jak dbać o autentyczność przekazu w natłoku szumu informacyjnego i odróżnić rzetelną strategię komunikacji od działań, które mogą podważyć zaufanie do marki?

Czym jest marka narodowa i dlaczego nie da się jej zbudować samą promocją?

Marka narodowa to suma skojarzeń, doświadczeń i ocen dotyczących państwa, jego instytucji, gospodarki, kultury oraz obywateli. Kampania może wzmacniać narrację, ale nigdy nie zastąpi jakości realnych działań. Mechanizm jest ten sam, co w profesjonalnym brandingu: potrzebujesz dobrych butów – myślisz „Nike”. Szukasz wakacji – rozważasz Turcję czy Egipt. Nasz mózg opiera się na skojarzeniach, a w przypadku marki narodowej chodzi o to, by myśl o Polsce budziła skojarzenia pozytywne, konsekwentne i profesjonalne, a nie niepewne czy niechlujne.

Warto rozróżnić te pojęcia: promocja kraju to jedynie narzędzie komunikacji, identyfikacja wizualna to opakowanie, natomiast marka narodowa to żywy organizm. Jej siła buduje fundamenty dla turystyki, przyciąga inwestycje, ułatwia eksport, wspiera dyplomację i przede wszystkim – tworzy bezcenny kapitał zaufania. Kluczowe jest zrozumienie, że dla odbiorcy – obywatela, zagranicznego inwestora czy dziennikarza – realne doświadczenie styku z krajem ma zawsze większą wagę niż najbardziej dopracowany slogan.

Raport o marce kraju sam w sobie staje się częścią tego doświadczenia. Jeśli jest niechlujny, sam staje się dowodem na brak profesjonalizmu państwa. W tym kontekście dokument, który miał pomóc w budowie marki Polski, ujawnił problem głębszy niż brak dobrego hasła: to kryzys spójności między deklarowaną aspiracją a codziennym standardem wykonania.

Wniosek? Marka to nie jest tylko ładny design czy PR-owa nakładka. To przede wszystkim jakość i rzetelność w każdym punkcie styku z klientem. Jeśli wypuszczasz na rynek coś niedopracowanego – niezależnie od tego, czy zawinił człowiek, czy po prostu brak procesu – i podpisujesz się pod tym, to nie budujesz wartości. Ty ją dewastujesz. Każde „jakoś to będzie” w działaniach firmy to prosta droga do wizerunkowej katastrofy. Marka to obietnica, a jeśli dostarczasz odbiorcom przeciętność zamiast konkretu, nie licz na zaufanie. W biznesie nie ma miejsca na półśrodki; prawdziwy profesjonalizm to nie magia marketingu, ale twarde trzymanie się standardów, których nie wolno negocjować.

Co wydarzyło się wokół raportu „Polaków Portret Własny”?

Chronologia zdarzeń wokół publikacji rzuca światło na chaotyczny sposób zarządzania procesem:

  • Listopad 2025 r. — publikacja i oficjalna prezentacja raportu.
  • 28–29 lipca 2026 r. — utworzenie funkcji pełnomocnika i powołanie Barbary Mróz-Gorgoń.
  • 20 sierpnia — nagłośnienie błędów merytorycznych i pierwsze wyjaśnienia.
  • 21 sierpnia — usunięcie dokumentu z sieci, medialna linia obrony, podjęcie czynności sprawdzających przez prokuraturę i dymisja.
  • 24–25 sierpnia — publikacja stanowisk fundacji i SKKP; ujawnienie kolejnych rozbieżności dotyczących odpowiedzialności za weryfikację treści oraz finansowania.

Czy raport rzeczywiście kosztował 200 tys. zł?

Uściślając: nie było to dokładnie 200 tys. zł za sam raport, lecz 179 738,19 zł przeznaczone na szersze zadanie publiczne. Nie zmienia to sedna sprawy: publiczne pieniądze łatwo stają się abstrakcją i nikt nie patrzy czy było to 200, czy 179 tysięcy. Wielu Polaków czeka często na przysłowiową 20-procentową promocję, żeby kupić winogrona, podczas gdy państwo przepuszcza przez palce kwoty liczone w setkach tysięcy.

Od „chlebowości” do Katowic na północy. Co naprawdę było nie tak z dokumentem?

Robotyczne dłonie podające chleb z napisem „Tradycyjna chlebowość” – symbol błędów AI w raporcie „Polaków Portret Własny”.

„Tradycyjna chlebowość” stała się memem i symbolem tej kompromitacji, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Problemem nie były same językowe kurioza, lecz całkowity brak sita redakcyjnego i merytorycznego. Ten 26-stronicowy raport to podręcznikowy przykład tego, co dzieje się, gdy marka – narodowa czy korporacyjna – traci kontrolę nad procesem powstawania treści.

Kategoria uchybieńPrzykłady błędówWniosek audytowy
FaktyKatowice jako „północne centrum”, zaniżone PKB, błędy w liczbie laureatów Nobla.Całkowity brak weryfikacji danych (fact-checkingu).
MetodologiaNiespójne dane o liczbie uczestników badań (35 vs reszta wyliczeń), zamieszanie w lokalizacjach warsztatów.Brak kontroli jakości i spójności wewnętrznej.
Język„Tradycyjna chlebowość”, kalki językowe („Despite rzeczywistych osiągnięć”), „historia sufferingu”.Brak profesjonalnej redakcji i korekty.
ŹródłaSkacząca numeracja, puste przypisy, niejasne odniesienia bibliograficzne.Utrata wiarygodności i merytorycznego oparcia.
WnioskowaniePrzypisywanie całemu narodowi „syndromu impostora” czy „sztokholmskiego”.Niebezpieczna nadinterpretacja danych bez podstaw naukowych.

Ważne: Każdy z tych błędów z osobna mógłby być uznany za wypadek przy pracy, ale ich nagromadzenie to dowód na to, że dokument nie przeszedł elementarnej redakcji.

Prawdziwy problem nie leży w narzędziach, których używamy, ale w ludziach, którzy przestali weryfikować efekty. W świecie biznesu, gdzie każda publikacja, raport czy strategia buduje wizerunek marki, takie zaniedbanie jest niewybaczalne. Jeśli w procesie powstawania treści pozwolisz, by „jakoś to będzie” stało się Twoją strategią, nie licz na to, że klienci wykażą się większym profesjonalizmem niż Ty sam.

Wnioski: Każdemu zdarzają się potknięcia, a z większości kryzysów da się wyjść obronną ręką – wiem to z własnej praktyki pracy z klientami. Jednak w sytuacji, gdy seria błędów staje się normą, a nie wyjątkiem, przestajemy mówić o drobnej pomyłce, a zaczynamy o systemowym deficycie jakości. To nie był wypadek przy pracy, lecz dowód na to, że proces weryfikacji w ogóle nie istniał.

Kto odpowiada za wizerunek kraju – i kto odpowiada za ten dokument?

Za wizerunek Polski nie odpowiada jedna instytucja. Promocja turystyczna, dyplomacja publiczna, kultura, eksport i przyciąganie inwestycji pozostają rozdzielone między różne urzędy oraz agencje. W lipcu 2026 r. powołano pełnomocnika, który miał koordynować te działania, przygotować strategię i księgę marki oraz monitorować efekty.

Odpowiedzialność osobista

W raporcie Barbara Mróz-Gorgoń została wskazana jako jego autorka i kierownik merytoryczny projektu. To oznacza osobistą odpowiedzialność za jakość treści firmowanej nazwiskiem. Liczba współpracowników ani możliwe wykorzystanie AI nie zmieniają tego, kto zaakceptował dokument jako gotowy.

Odpowiedzialność instytucjonalna

Nie oznacza to jednak, że pozostałe podmioty mogą umyć ręce. Osobno należy rozliczyć autorstwo i nadzór merytoryczny, zgodę na publikację, wykorzystanie logotypów, finansowanie, publiczną promocję oraz odbiór rezultatów. Odpowiedzialność nie znika w zespole. Rozdziela się na autorstwo, akceptację, publikację i nadzór – a każdy z tych etapów powinien mieć konkretnego właściciela.

Takie przypisanie ról jest podstawą strategii PR opartej na analizie odpowiedzialności, interesariuszy i ryzyk.

Czy dymisja była właściwą reakcją? Ocena komunikacji kryzysowej

Dymisja była właściwą konsekwencją personalną, ale nie była wystarczającą odpowiedzią na kryzys.

Najpierw Barbara Mróz-Gorgoń określiła dokument jako „work in progress”, który nie powinien trafić do przestrzeni publicznej. Było to przyznanie błędu, a zarazem próba pomniejszenia rangi pliku wcześniej opublikowanego jako raport. Następnie wskazała, że AI „potrafi płatać figle” i halucynować. AI może stworzyć błędną treść, ale nie decyduje o jej publikacji.

Dymisję uzasadniono później „niewyobrażalną skalą hejtu”. Hejt należy potępić, lecz może występować równolegle z uzasadnioną krytyką. To wyjaśnienie nie odpowiedziało na zarzuty dotyczące faktów, metodologii, finansowania i nadzoru. W tej formie odejście wyglądało bardziej jak wycofanie się niż wzięcie odpowiedzialności za naprawienie sytuacji.

Co należało zrobić: Lepsza reakcja powinna objąć wskazanie błędów, wycofanie dokumentu, wyjaśnienie jego statusu i finansowania, niezależny audyt oraz przypisanie odpowiedzialności za każdy etap. Następnie należało opublikować wyniki kontroli i zmiany proceduralne, a dopiero na tym tle ogłosić decyzję personalną.

Dymisja zamyka funkcję, ale nie zamyka kryzysu. Ten kończy się dopiero wtedy, gdy interesariusze otrzymują fakty, konsekwencje i dowód naprawienia procesu. Na tym powinna opierać się komunikacja w kryzysie.

AI przyspiesza pracę, ale nie przejmuje odpowiedzialności za efekt

Użycie AI nie dyskwalifikuje raportu. Narzędzie może wspierać transkrypcję, porządkowanie materiału, budowę wersji roboczej i redakcję. Trzeba jednak oddzielić generowanie tekstu od potwierdzania jego prawdziwości.

NIST nazywa pewne prezentowanie błędnych treści „confabulation” i zaleca sprawdzanie źródeł oraz cytowań z wyników AI. Ostrzega też przed automation bias – nadmiernym zaufaniem do systemu tylko dlatego, że jego odpowiedź brzmi profesjonalnie. Przegląd Goddard, Roudsari i Wyatta wskazuje, że ryzyko ograniczają m.in. szkolenie i wyraźna odpowiedzialność użytkownika. Badanie Waltersa i Wilder pokazało natomiast, że ChatGPT tworzył zarówno nieistniejące publikacje, jak i błędne dane dotyczące prawdziwych źródeł.

Drugi model może pomóc znaleźć podejrzane fragmenty, ale nie jest niezależnym źródłem potwierdzenia. Weryfikacja kończy się dopiero przy źródle pierwotnym i odpowiedzialnym człowieku.

Im szybciej dzięki AI powstaje wersja robocza, tym bardziej widoczna musi być odpowiedzialność za wersję finalną.

Pięć bramek jakości dla raportów i ekspertyz tworzonych z AI

Raport wspierany przez AI powinien przejść pięć kontroli. Każda musi mieć właściciela mogącego zatrzymać publikację.

BramkaCo należy sprawdzićKto odpowiada
1. Właściciel dokumentuCel, odbiorcy, zakres i decyzja o publikacjiLider projektu
2. Rejestr twierdzeńLiczby, nazwiska, daty, miejsca, cytaty i wnioski wymagające dowoduAutor lub analityk
3. Weryfikacja źródełIstotne fakty potwierdzone w źródłach pierwotnychFact-checker lub ekspert
4. Audyt metodologicznySpójność próby, obliczeń i metod oraz odtwarzalność badaniaNiezależny metodolog
5. Finalny sign-offJęzyk, przypisy, logotypy, wersja dokumentu i zgoda na publikacjęOsoba podpisująca materiał

Human-in-the-loop nie oznacza człowieka, który na końcu przegląda dokument. Oznacza osobę mającą wiedzę, czas, dostęp do źródeł i realne prawo powiedzieć: „tego jeszcze nie publikujemy”. Bez takich uprawnień człowiek jedynie uczestniczy w procesie, zamiast rzeczywiście go kontrolować.

Czego „kryzys raportowy” uczy o marce Polski?

Kryzys nie dowodzi, że Polska nie może zbudować silnej marki narodowej. Pokazuje, że marka państwa nie powstaje wyłącznie z narracji i kampanii. Potrzebuje stabilnych instytucji, procedur oraz ludzi biorących odpowiedzialność za decyzje.

Gdy dokument jest najpierw przedstawiany jako wartościowy, a po ujawnieniu błędów instytucje próbują się od niego odciąć, chaos rośnie. Reputacji mniej szkodzi jasne przyznanie się do błędu niż kilka niespójnych wersji wydarzeń. Błędy można naprawić, ale wymaga to wyjaśnienia sprawy i zmiany procesu.

Jeżeli Państwa organizacja przygotowuje materiały eksperckie, mierzy się z krytyką lub chce uporządkować proces akceptacji, w Kowalczuk PR pomagamy diagnozować interesariuszy, ryzyka i odpowiedzialność w ramach strategii PR oraz komunikacji kryzysowej – w Częstochowie i szerzej.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czym marka narodowa różni się od kampanii promocyjnej kraju?

Marka narodowa to reputacja państwa budowana przez lata na podstawie jego działań, osiągnięć, kultury, gospodarki i jakości instytucji. Kampania jest jedynie narzędziem promocji i nie zastąpi wiarygodnych doświadczeń inwestorów, turystów, obywateli czy partnerów zagranicznych.

Kto odpowiada za wizerunek Polski?

Odpowiedzialność jest rozdzielona między instytucje zajmujące się między innymi turystyką, dyplomacją, kulturą, eksportem i inwestycjami. Pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polski miał koordynować te działania, ale nie przejmował wszystkich kompetencji pozostałych podmiotów.

Czy raport „Polaków Portret Własny” kosztował 200 tys. zł?

Nie ma podstaw, aby twierdzić, że za sam raport zapłacono dokładnie 200 tys. zł. Potwierdzona kwota 179 738,19 zł dotyczyła szerszego zadania publicznego. Nadal wymaga jednak wyjaśnienia, co konkretnie powstało za te środki i jak kontrolowano jakość rezultatów.

Czy wykorzystanie AI w raporcie eksperckim jest błędem?

Nie. Często to nawet lepiej. AI może wspierać transkrypcję, analizę materiału, porządkowanie danych i redakcję. Błędem jest publikowanie natomiast wygenerowanych w pełni treścim bez sprawdzenia faktów, źródeł, metodologii i języka przez kompetentnego człowieka.

Co to jest automation bias?

Automation bias to skłonność do nadmiernego ufania wynikom systemu automatycznego. Odpowiedź AI może brzmieć profesjonalnie i pewnie, mimo że zawiera błędne dane, nieistniejące źródła albo nieuprawnione wnioski.

Jak weryfikować raporty tworzone z wykorzystaniem AI?

Dokument powinien mieć właściciela, rejestr twierdzeń wymagających dowodu, kontrolę źródeł pierwotnych, niezależny audyt metodologiczny oraz finalną zgodę osoby podpisującej materiał. Człowiek nadzorujący proces musi mieć również realne prawo zatrzymania publikacji.

Bibliografia

  1. B. Mróz-Gorgoń, „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska”, Fundacja Marka Polska Think Tank, listopad 2025.
  2. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, „Projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia Pełnomocnika Rządu do spraw promocji marki Polski”, 28.07.2026.
  3. Konkret24/TVN24, „Kontrowersje wokół raportu «Polaków Portret Własny». Komunikat ministerstwa i pełnomocniczki rządu”, 20.08.2026.
  4. Zero.pl, „Raport o Marce Polska zniknął ze strony think tanku. Publikujemy go na Zero.pl”, 21.08.2026.
  5. Money.pl, „«Niewyobrażalna skala hejtu». Barbara Mróz-Gorgoń odchodzi z rządu”, 21.08.2026.
  6. TVN24, „Sprawa raportu «Polaków Portret Własny». Prokuratura wszczęła czynności sprawdzające”, 21.08.2026.
  7. PRoto.pl, „Fundacja Marka Polska Think Tank wydała oświadczenie”, 24.08.2026.
  8. Rzeczpospolita, „SKKP: Raport «Polaków Portret Własny» nie był częścią podstrategii Marka Polska”, 25.08.2026.
  9. NIST, „Artificial Intelligence Risk Management Framework: Generative Artificial Intelligence Profile”, NIST AI 600-1, 2024.
  10. K. Goddard, A. Roudsari, J.C. Wyatt, „Automation bias: a systematic review of frequency, effect mediators, and mitigators”, Journal of the American Medical Informatics Association, 2012.
  11. W.H. Walters, E.I. Wilder, „Fabrication and errors in the bibliographic citations generated by ChatGPT”, Scientific Reports, 2023.

Grafiki

  1. Fot. Jachym Cinematic Studio, kadr z filmu „Beskidy konferencja i warsztaty – brand movie” (1:51), Wikimedia Commons, CC BY 4.0. Grafika zmodyfikowana: dodano okładkę raportu i oprawę redakcyjną. Okładka: „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska”, Fundacja Marka Polska Think Tank, 2025. Opracowanie graficzne: Kowalczuk PR/OpenAI, 2026.
  2. Opracowanie własne

Podobne wpisy

Dodaj komentarz